Na pewno.
Ja miałam tak ostatnio.
W ostatnim czasie w szkolnictwie doszło kilka absurdalnych przepisów. Jednym z nich jest to, że na maturach czy to próbnych czy właściwych nie należy nawet oddychać, bo to też może przeszkodzić uczniom w zdawaniu egzaminu.
Musimy przez dwie godziny bezmyślnie gapić się w sufit i nic nie robić. Koszmar!
Bo nóż widelec trafi się nadgorliwiec i poskarży się kuratorium, że smarkanie w chusteczkę, szelest kartek czy chrząkanie nie pozwoliło mu zdać egzaminu.
Idealne miejsce do nieodpowiedniego zachowania.
No i siedziałam z koleżanką, z którą zawsze się z czegoś śmiejemy. Kiedyś zakłóciłyśmy przez to obrady Rady Pedagogicznej.
No i siedziałyśmy na egzaminie. 10 minut przed końcem szeptałyśmy sobie o facetach ze średniowiecza (to przez książkę "Templariusze") i ja powiedziałam do niej, że taki twardy nieokrzesany facet by mi się przydał, na co ona, że pewnie bym go uwiodła. No i każda z nas zaczęła to sobie wyobrażać na własną rękę. To był koszmar, nie mogłyśmy się uspokoić i śmiałyśmy się bezgłośnie, mimo świadomości, że uczniowie mogą na nas donieść śmiałyśmy się tak, że łzy ciurkiem leciały nam po twarzy. A najgorsze było to, że nie mogłyśmy robić tego głośno i nie mogłyśmy przestać.
