Ostatnio czytam jak szalona.
"Gdy słońce było bogiem" Kosiedowskiego. Bardzo fajnie opisane najstarsze cywilizacje: Egipt, Mezopotamia, Ameryka Południowa ( Majowie, Aztekowie) Pompeje. Polecam! Bardzo dobrze sie czyta.
"Samolubny gen" popularno-naukowa Dawkinsa o tym, że jednak sporo w nas zwierza. Polecam!
"Dianetyka" - nie pamietam autora- juz oddałam- takie sobie psychologizowanie o tym, co stanowi podłoże naszego charakteru, jego złe strony. Całkiem, całkiem, ale doza zaufania ograniczona, bo autor jest załozycielem Kościoła Scjentologicznego. A jak wiecie od religii z daleka.
"Pani Bovary" Flauberta- o znudzonej żonie szukajacej namietności.
Znalazłam tam dwa fajne cytaty: "Słowa niczym walec rozciągaja miłość" i "Nie dostrzegała małego szczęścia, szukając ogromnego" -skąd ja to znam. Mozna przeczytać. Pewnie wiekszość z nas odnajdzie w głównej bohaterce troche siebie. Im mniej tym lepiej.
"Ludzie i bestie" Fiałkowskiego- studium psychologiczne faszystów- mało odkrywcze i autor wciąż cytuje innych. Przypomnina to prace magisterska

Nie polecam.
A dziś zaczynam "Tajnego agenta" Conrada. Zobaczymy.
Pozdrawiam.