Moj Tata ma bialaczke..

Nasze babskie pogadanki, czyli o wszystkim i o niczym :)

Moderator: Moderatorki

Moj Tata ma bialaczke..

Postprzez Adka_ w Sob Lut 09, 2008 4:44 am

Dowiedzielismy sie dzisiaj od rodzicow. Zaprosili wszystkie "dzieci" na obiad i po obiedze mama powiedziala ze ma dwie wiadomosci..
Jedna zla - Tata ma bialaczke, raka szpiku kostnego.. przewleka bialaczka szpiku
Druga lepsza - jest w bardzo poczatkowej fazie, az dziw ze wogole wylapane.. wiec zdaniem onkolog, szanse na zdrowie sa ok. 90%.
Duzo.. ale ja sie martwie o te pozostale 10%...
Tata 31-go bedzie mial pobierany szpik kostny do badania i czesc tego szpiku zatrzymaja na wypadek gdyby kiedys potrzebowal przeszczepu - juz chyba zaczne glowa walic w niemalowane zeby to nie bylo potrzebne..!
Od 1-go lutego rozpoczyna brac leki - Gleevec (Gliviec) - lek z grupy inhibitorow ktory blokuje chromoson Philadelphia - chromoson odpowiedzialny wlasnie za ta cholerna bialaczke..

A wogole to nie wiem co czuje w tej chwili.. bo kiedy mama to powiedziala "Tata ma bialaczke" to mi sie ziemia usunela spod stop. Gdybym nie siedziala to zakladam ze bym zemdlala. Zreszta moja siostra tez. Mowila ze chciala zemdlec, zrobilo sie jej niedobrze.. myslala ze umrze na miejscu! To sie nie przydarza NASZYM rodzicom!

Moj Polowek przeszedl to wszystko ze swoim wlasnym ojcem, ktory mial bialaczke zlosliwa i niestety zmarl (po 15stu latach ale zmarl..) - kiedy wiec uslyszal ze teraz moj tata chory.. to jedyne co mu chodzilo po glowie "nie.. nie znow.."
A moj tata? No coz, bardzo zestresowany, bardzo, bardzo.. ale matko.. czy mozna sie dziwic??
Poszlam do kuchni umyc naczynia po kawie, tata poszedl za mna bo chyba wiedzial ze wyszlam z pokoju do kuchni zeby sobie poplakac. No poprzytulalismy sie, powiedzial ze on nigdy nie planowal swoim dzieciom takiego piekla zgotowac.. Co mozna na to powiedziec? Ze dbaj o siebie.. ze to jestesmy razem w tym, ze choruje on ale leczyc sie bedzie cala rodzina i przyjaciele..
To tylko slowa! Jakbym mogla to bym swoja wlasna krew i szpik dala!!

Tata powiedzial ze to jeszcze sie calkowicie nie zarejestrowalo.. ze czuje sie jakby gral w filmie jakas glupia role.. nie rozumie jak to sie stalo.. dlaczego..

No do kogo mozna miec pretensje..?!! :cry: Wszyscy siedza i patrza w niebo ze Kurwa jego mac Dlaczego no ??! Sorki ze to ze przeklinam ale takie emocje siedza w srodku.. :evil:
Awatar użytkownika
Adka_
 
Posty: 1427
Dołączenie: Wto Sie 15, 2006 6:33 pm
Miejscowość: elbląg

Postprzez Agnese w Sob Lut 09, 2008 5:05 am

Almo, jestem z Toba calym sercem i myslami.
90% to duzo, to bardzo duzo. Uda sie, przy dzisiejszej medycynie musi sie udac.
A pytanie dlaczego, zadaje sobie kazdy, kogo dotykaja takie choroby, w kazdym kumuluje sie zlosc, rozpacz i przeklenstwa.
Masz szczescie, ze masz wspaniala RODZINE, ktora bedzie dla was wszystkich wspaniala opoka.
Badz silna przy ojcu, placz, kiedy nie widzi, on bedzie czerpal teraz wiare i sile od was-to jedyna rada jaka moge Ci dac-a wiem , co mowie, bylam w takiej samej sytuacji jak TY.
Powodzenia, zaciskam kciuki i zycze ci sily, duzo sily.
Awatar użytkownika
Agnese
 
Posty: 2750
Dołączenie: Pon Sie 14, 2006 4:30 am
Miejscowość: Radzyń Podlaski

Postprzez Kasienka w Sob Lut 09, 2008 5:26 am

ALMA, wiesz , ze jestem z Toba. Sciskam ,zycze Ci duzo sil, i wiary, ze bedzie dobrze.
Awatar użytkownika
Kasienka
 
Posty: 1360
Dołączenie: Pią Sie 11, 2006 12:24 am
Miejscowość: zgorzelec

Postprzez agulka w Sob Lut 09, 2008 5:47 am

Nie wiem co powiedziec..... wlasciwie w takim momencie zadne slowa nie wydaja sie odpowiednie, co wiecej, moga bardziej zdenerwowac czlowieka niz podtrzymac na duchu...
ale pamietaj, ze jestesmy z Toba, duchem bo duchem, ale jestesmy... i zawsze mozna sie tu wyzalic, wyplakac, wykrzyczec.
trzymamy wszyscy kciuki, wierzymy, ze uda sie TatÄ™ wyleczyc, 90% szans na to to bardzo bardzo duzo. a mysle, ze gdyby tak duzych szans nie bylo, to by wam oczu nie mydlili. poza tym, to wczesne stadium, wiec trzeba byc dobrej mysli.
trzymaj sie...
Awatar użytkownika
agulka
 
Posty: 3105
Dołączenie: Pon Sie 07, 2006 8:17 pm
Miejscowość: lipno

Postprzez aniaa w Sob Lut 09, 2008 6:08 am

To może wyda sie trywialne ale wydaje mi się, że nie ma sensu sie martwić na zapas. W każdej chwili każdy z nas może zginąć w ten czy inny sposób w wypadku albo z powodu choroby i zamartwianie się nic nie pomoże. Powiedz sobie, że zrobisz co się da i miej nadzieje, ze wszystko będzie dobrze. Musi być dobrze.
aniaa
 
Posty: 184
Dołączenie: Pon Kwi 23, 2007 7:07 am

Postprzez studentka ekonomii w Sob Lut 09, 2008 6:29 am

Alma, jestem z Tobą i wierzę, że będzie dobrze :D
Awatar użytkownika
studentka ekonomii
 
Posty: 1031
Dołączenie: Pon Sty 08, 2007 3:32 pm
Miejscowość: Głubczyce

Postprzez Adka_ w Sob Lut 09, 2008 6:50 am

lester napisał(a):To może wyda sie trywialne ale wydaje mi się, że nie ma sensu sie martwić na zapas. W każdej chwili każdy z nas może zginąć w ten czy inny sposób w wypadku albo z powodu choroby i zamartwianie się nic nie pomoże.

Sorki ale dla mnie nic trywialnego w tym nie ma. Slowo rak i slowa moj Tata - nie powinny sie znajdowac w tej samej linijce w tym samym zdaniu!!!
Jakze sie nie martwic?? Czy matce ktorej dziecko jest w szpitalu tez sie mowi "nie ma sie co martwic... poki zyje?"
Sorki ze atakuje ale moj Tata dostal wyrok - Bialaczka, rak szpiku kostnego - i tak.. to jest wyrok! Wiem ze ma duze szanse na wyzdrowienie ale to jest moj Tata i ja sie denerwuje bo jestem bezslina.. bo to moj TATA! Bo nawet jak wygramy, jak wyzdrowiejemy, jak pobijemy to cholerstwo to cale zycie bedzie ogladanie sie do tylu i co miesieczne badania i czekanie wrocilo czy nie wrocilo.. czy moze cos innego, czy moze przerzuty.

lester napisał(a):Powiedz sobie, że zrobisz co się da i miej nadzieje, ze wszystko będzie dobrze. Musi być dobrze.

Tak mowimy sobie nawzajem ale trudno nie miec gdzies tam gleboko mysli "a co bedzie jak..."
Awatar użytkownika
Adka_
 
Posty: 1427
Dołączenie: Wto Sie 15, 2006 6:33 pm
Miejscowość: elbląg

Postprzez kamilka w Sob Lut 09, 2008 7:11 am

Alma jestem z Tobą całym sercem, może to niektórym wyda się dziwne, ale będę się za Was modlić.
Awatar użytkownika
kamilka
 
Posty: 606
Dołączenie: Śro Wrz 06, 2006 11:19 pm

Postprzez aniaa w Sob Lut 09, 2008 7:32 am

Chodziło mi tylko o to, że moja rada może ci sie wydać głupia albo trywialna bo jak można radzić komuś gdy samemu sie nie było się w podobnej trudnej sytuacji. Nie jestem psychologiem więc może się mylę, ale tak mi się wydaję, że trzeba starać się żyć normalnie, ignorować chorobę i korzystać z życia w taki sposób jak to w danej sytuacji jest możliwe. Oczywiście nie zaniedbywać leczenia.
Jeden mój znajomy miał niedawno przeszczepioną nerkę, ale wcześnie przez kilka lat żył tylko dzięki dializom. Ale to twardziel, mimo dializ i ciężkiej choroby cały czas pracował a nawet wziął się za budowę domu. Mówi, że to wszystko co robił dla siebie i dla rodziny uratowało mu wtedy życie, bo mógł myśleć o czymś innym niż chorobie. Teraz jest jeszcze pod ciągłą kontrolą lekarzy, bierze góry leków, bo ciągle istnieje ryzyko odrzutu przeszczepu ale on się po prostu autentycznie cieszy, że żyje.
aniaa
 
Posty: 184
Dołączenie: Pon Kwi 23, 2007 7:07 am

Postprzez kamilka w Sob Lut 09, 2008 7:53 am

Alma odezwij siÄ™, powiedz co tam u Was.
Awatar użytkownika
kamilka
 
Posty: 606
Dołączenie: Śro Wrz 06, 2006 11:19 pm

Postprzez Adka_ w Sob Lut 09, 2008 8:14 am

W przyszlym tygodniu tata ma biopsje szpiku kostnego, na razie jest na anybiotyku bo nabawil sie jeszcze zapalenia oskrzeli a w jego przypadku kazda choroba jest bardziej powazniej traktowana jak normalnie.
Poniewaz ja mam katar to jak ide do rodzicow to mam z nakazu mojej lekarki albo miec maske na buzi, albo.. nie dotykac taty, tzn nie ma przytulania, nie ma nawet zeby tacie buzi dac, nie ma picia herbaty z jednej szklanki i jedzenia jednej kanapki co u nas w rodzinie bo bylo norma. "masz herbatke.. to ja sobie upije.. itd"
W masce do taty nie pojde bo on przeciez pomysli ze... umierajacy juz!

A poza tym dobrze sie trzyma. Caly czas pracuje, mama mowi ze planuje renowacje piwnicy tak jak zawsze...

W poniedzialek byl u swojego lekarza na kontroli i poniewaz za tydzien ma ta biopsje lekarz na wszelki wypadek dal mu zwolnienie z pracy do konca lutego.. jakby nie czul sie na silach. Tym bardziej ze u Taty w pracy teraz mowa o strajkach.. Jak nie urok to przemarsz wojsk radzieckich!
Strajkujacym nie placa.. ale jak tata bedzie miec zwolnienie to zaklad nie bedzie mial wyjscia tylko placic. Lekarz wogole powiedzial ze jak bedzie trzeba (jak sie strajki przeciagna) to da Tacie zwolnienie na dluzej.. Zeby sie dodtakowo nie martwil..

1 lutego tata rozpoczyna ta terapie inhibitorami - lekarz powiedzial ze moze sie troche zle po tym czuc, moze byc zmeczony itd wiec w niedziele po (w sobote dajemu mu odetchnac) przyjedziemy do rodzicow, zrobimy im dobry obiadek, tak zeby go podniesc na duchu troche..

Wiec mozna ostroznie powiedziec ze wszystko w normie...
Awatar użytkownika
Adka_
 
Posty: 1427
Dołączenie: Wto Sie 15, 2006 6:33 pm
Miejscowość: elbląg

Postprzez agulka w Sob Lut 09, 2008 8:35 am

w normie... ach, niech tak zostanie!
a z ta maska, Alma, sie nie przejmuj. on nie pomysli, ze jest juz umierajacy albo za takiego go uwazacie. jest dorosly i wie, ze trzeba bardzo uwazac i nie kusic losu. kochacie sie, wiec to zrozumiale :) a na pewno sie ucieszy z wizyty, nawet z maska na ustach, w koncu to wizyta :)
Awatar użytkownika
agulka
 
Posty: 3105
Dołączenie: Pon Sie 07, 2006 8:17 pm
Miejscowość: lipno

Postprzez Adka_ w Sob Lut 09, 2008 8:56 am

Missy napisał(a):a z ta maska, Alma, sie nie przejmuj. on nie pomysli, ze jest juz umierajacy albo za takiego go uwazacie. jest dorosly i wie, ze trzeba bardzo uwazac i nie kusic losu..
Aj Missy.. moj tata "umiera" jak ma drzazge w palcu! :roll:
Taka maska na twarzy wiem ze go przestraszy.. tak ze nawet nie bede jej ryzykowac.. po prostu bede kolo niego ale .. bede sie trzymac z dala zeby go nie zarazic..
Jutro mam wpasc sobie do rodzicow.. zobacze co tam u mojego Papy.. jak jego duch sobie radzi..
Awatar użytkownika
Adka_
 
Posty: 1427
Dołączenie: Wto Sie 15, 2006 6:33 pm
Miejscowość: elbląg

Postprzez kassiekk w Sob Lut 09, 2008 9:17 am

Alma, wiem, że w takiej sytuacji nic nie jest w stanie pocieszyć, dlatego nawet głupio mi cokolwiek pisać...
Trzymaj się, jesteśmy z Tobą, co więcej... Pozdrawiam serdecznie...
Awatar użytkownika
kassiekk
 
Posty: 278
Dołączenie: Śro Sie 09, 2006 10:20 am
Miejscowość: Zabrze

Postprzez Adka_ w Sob Lut 09, 2008 9:38 am

Dziekuje wszystkim...

Dajemy sobie rade powoli. Tata sie nawet zapisal na Nasza-Klase - szuka dawnych kumpli! :)
Poza tym chce robic remont piwiny, zrobic mamie nowa pralnie, wykonczyc pokoj rekreacyjny.. itd.. ma sporo energi.
Mysle ze to po tym jak przeczytal report od lekarza ze ma takie wielkie szanse na calkowita remisje. :)
Awatar użytkownika
Adka_
 
Posty: 1427
Dołączenie: Wto Sie 15, 2006 6:33 pm
Miejscowość: elbląg

Następna

Powróć do Pogaduchy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

cron